niedziela, 23 października 2016

Ślubny sutasz

Bardzo dawno mnie nie było na blogu Wiosną czyniłam przygotowania do wesela córki. Jednocześnie miałam mnóstwo pracy na działce, bo wiadomo, że trzeba było kopać, grabić, siać i sadzić. Wesele było zaplanowane na 4 czerwca 2016 r., cieszyłam się, że przede mną długi weekend z okazji Bożego Ciała, że to pozwoli mi dopiąć wszystko na ostatni guziczek. No i cóż? Hmm... tuż przed nim moją mamę potrącił samochód, gdy znajdowała się na pasach. Efekt do przewidzenia: połamane prawie wszystkie żebra i miednica. Pobyt w szpitalu na chirurgii. Dla mnie? Na nic czasu. Powiem szczerze, że nie wiedziałam, w co ręce włożyć.

Dobrze, że wcześniej uszyłam córce ten komplecik, bo w przeciwnym razie chyba by mnie udusiła. Zamówiła sobie grzebień, aplikację na suknię, naszyjnik, kolczyki i bransoletę. Uszyłam z białego sutaszu i czerwonych rivoli, koralików Toho oraz białych jadeitów.

Kolczyki:


Aplikacja na sukienkę:


Grzebień:


Naszyjnik:


W efekcie córka zrezygnowała z założenia naszyjnika i welonu (co mnie bardzo zdziwiło).

A tak prezentowała się na swoim ślubie (zdjęcia wykonane przez fotografa Agę Pomorską):






sobota, 19 marca 2016

Konkurs Royal - Stone pt. "Podwodny świat".

Witajcie kochani blogowicze i blogowiczki.
Dawno nie pisałam, bo byłam zajęta szyciem naszyjnika na kolejny konkurs ogłoszony przez sklep Royal - Stone. Inspiracją było zdjęcie i temat Podwodny świat. 

Długo nie zastanawiałam się nad tym jak zrealizuję temat, bo od dawna nosiłam się z zamiarem wykorzystania pięknej, dużej i efektownej muszli paua, w której od lat jestem zakochana. Mam już z niej dwie pary kolczyków w srebrze, bransoletkę w srebrze i wisiorek w kształcie serca.

Wykonałam naszyjnik haftem koralikowym. Kaboszony obszyłam ściegiem peyote. Pomiędzy kaboszony wszyłam różnobarwne japońskie koraliki Toho w rozmiarze 11/0 i 15/0. Całość na brzegach obszyłam malutkimi koralikami. Tył pracy po raz pierwszy wykończyłam skórką ekologiczną.






Na manekinie:





Mam nadzieję, że praca się spodoba i uzyska wiele głosów.  Marzę, by zdobyła nagrodę i wyróżnienie, czyli została opublikowana w kalendarzu Royal - Stone na rok 2017.

Głosować mozna tutaj:
Konkurs "Podwodny świat".

Zapraszam do glosowania na moją pracę:




sobota, 20 lutego 2016

Konkurs, konkurs, konkurs...

Witajcie :-)
Dawno nie pisałam na blogu. No cóż - praca - dom, praca - dom i tak w kółko, a w domu oczywiście albo wykonywanie pracy do pracy (czyli pisanie dokumentów), albo zabawa koralikami i wymyślanie nowych projektów biżuteryjnych.

W zeszłym roku obserwowałam, jak zdolne biżuteryjki tworzą prace na konkurs ogłoszony przez Royal - Stone, do kalendarza na 2016 r., czyli kolie, naszyjniki, wisiory, bransolety i inne ozdoby ciała. Nie miałam odwagi przystąpić do takiego konkursu, bo uznałam, że dość krótko bawię się koralikami i sutaszem, nie dorównuję poziomem do wielu rękodzielniczek, no i że w zasadzie nie mam specjalnie na to czasu, bo czas ograniczony regulaminem konkursu.

W tym roku stwierdziłam, że całkiem nieźle szyję, ludziom moje prace się podobają, więc zaryzykuję i stworzę pracę do kalendarza na rok 2017. A co tam? Przecież nic nie tracę, a mogę zyskać nawet nagrodę oraz jeszcze większą satysfakcję z tworzenia. 
Temat pierwszy ogłoszony w styczniu - Raj utracony! - Hmm... nie za łatwy, nie tak baaaaaaaardzo trudny, bo można było dowolnie go zinterpretować. I tak powstał naszyjnik techniką peyote:




Obecnie trwa na stronie Facebooka głosowanie na nagrodę publiczności. Jeśli się Wam spodobała moja praca, macie ochotę, to proszę, kliknijcie laika pod moim zdjęciem. Z góry serdecznie dziękuję




wtorek, 19 stycznia 2016

Kolczyki złoto - białe

Ech... nie mam ostatnio czasu na przyjemności i z utęsknieniem czekam na ferie zimowe,by wreszcie wziąć igłę w rękę i uszyć coś nowego. Może będzie to naszyjnik lub kolczyki, ale szyte metodą beadingu. Tak.Postanowiłam, że w tym roku poznam różne ściegi haftu koralikowego: Peyote, Herringbone itd. Pokoralikuję również na krośnie. Takie noworoczne postanowienie.

Pierwsze próby już poczyniłam. Uszyłam parę kolczyków w trzech kolorach: białym, złotym i ecru. Miały być dla córeczki na jej ślub. Takie małe, ładne i delikatne. Myślałam nawet dorobić naszyjnik i bransoletę. Niestety, zamiast zachwytu usłyszałam: "Wiesz mamusiu, to nie moje klimaty. " No cóż, czasem tak bywa, że gust mamy nie pokrywa się z gustem córki. " :-)






czwartek, 31 grudnia 2015

Kolejny rok za nami...

Witajcie
Mamy dzisiaj Sylwester. Wszyscy się gdzieś bawią, na wielkich lub małych imprezach. A ja? No cóż! Ja siedzę w domu przed telewizorem i z myszką komputerową w ręku. Mąż niestety pracuje. Siedzę i przeglądam swoje foldery i pliki. Układam, przenoszę, edytuję.I tak w czasie tej pracy wpadłam na pomysł, że zrobię sobie zbiór wszystkich prac minionego roku.



Sporo się tego nazbierało. Prawda? Aż sama jestem w szoku, tym bardziej, że nauczyłam się tworzyć biżuterię sutasz dopiero w lutym tego roku.

czwartek, 10 grudnia 2015

Na krośnie - moje poczatki.

Kupiłam sobie plastikowe krosno i pobawiłam w przewlekanie koralików.

 
Muszę powiedzieć, że dość żmudne zajęcie. A największą trudność sprawiło mi zdjęcie koralików z krosna, zakończenie pracy oraz dodanie zapięcia.


 
Po wielu próbach jakoś udało mi się okiełznać koraliki i zakończyć bransoletkę. Wyszła za szeroka na moją rękę, bo mam obwód w nadgarstku 15 cm, ale to pierwsza bransoleta, więc spodziewałam się takiej ewentualności.  No i cóż? Bransoleta trafiła do szuflady.

wtorek, 8 grudnia 2015

Super Duo

Ostatnio spodobały mi się koraliki Super Duo. Zauważyłam, że dają wiele możliwości wykorzystania. Postanowiłam, że uszyję z nich kolczyki. Poszłam na żywioł i szyłam bez zastanowienia, aż wreszcie uznałam, że jakieś dziwne mi wychodzą. Takie kwadratowe. Też tak macie? Medytowałam, medytowała, co z tym zrobić, aż wreszcie wpadłam na genialny pomysł i postanowiłam, że zrezygnuję, że nie będą to kolczyki, ale wykorzystam elementy i z uszytych fragmentów stworzę bransoletkę.



Hmm... Wyszła całkiem fajna, cieniowana od centrum na zewnątrz. 

 
 
Nadal jednak chodziły mi po głowie kolczyki. No i są! Małe, o długości 4,5 cm (z biglami 5,5 cm) pełne fantazji, z fasetowanymi kryształkami szklanymi w kolorze kobaltowym, które ślicznie się błyszczą.


Nawet pasują do wcześniej zrobionego naszyjnika składającego się ze sznura koralikowo - szydełkowego z wisiorkiem uszytym metodą beadingu.