piątek, 17 lutego 2017

Trójkąciki

Witam Was w zimny i deszczowy dzień lutego.
Jak zwykle zaniedbuję nieco blog. Popatrzyłam na ostatnią datę i sie przeraziłam, że minęły 2 miesiące od ostatniego wpisu. W poprzednim poście pokazywałam naszyjnik z trójkątów. Te trójkąty wciągnęły mnie nieco i dzięki temu poczyniłam wiele innych prac.

Na początek pokażę naszyjniki:




Zrobiłam za pomocą igiełki i nitki sznur wzorem Tubular Herringbone, na którym zawiesiłam wisior 
 " Twisted triangle ". Wzory zaczerpnęłam z gazetki "Beading Polska". 

Potem się tak rozpędziłam, że zaczęłam poszukiwać innych wzorów i znalazłam na stronie Anabel.


A w okresie świąt Bożego Narodzenia stworzyłam na bazie kursu z Pasart autorstwa Alicji Czapli najpierw gwiazdeczki, potem opracowałam mikołaje, a na koniec bałwanki.
Mam nadzieję, że się Wam spodobają. Myślę nawet nad opracowaniem tutiorali na ten temat. Aco! 




wtorek, 6 grudnia 2016

Mikołajki.

6 grudnia to ciekawy dzień, szczególnie dla dzieci. Zaglądają pod poduszki i sprawdzają, czy nie ma pod nimi jakiejś niespodzianki. Ja również po obudzeniu się podniosłam poduchę. Niestety, niczego pod nią nie było. Byłam smutna, bo w głębi serca marzył mi się jakiś woreczek z przydasiami do koralikowania. 
Mój smutek nie trwał długo, bo po wypiciu kawy dostałam powiadomienie na Facebooku, że oto moja praca w postaci naszyjnika została opublikowana w wydaniu grudniowym czasopisma Beading Polska. 


A tak wyglądał mój komplecik koralikowy. Naszyjnik zrobiłam w oparciu o wzór ze strony Anabel. Do naszyjnika dorobiłam już według własnego pomysłu rulon koralikowy, w który włożyłam skórzany rzemień. W podobny sposób ozdobiłam bransoletę.






To był niesamowity mikołajkowy prezent. 

Czarny naszyjnik

Lato to czas wypoczynku. Mnie szczególnie kojarzy się z działką, bo prawie 2 miesiące wakacji spędzam własnie na działce. W moim malutkim sadzie rosną różne gatunki drzew owocowych. Uwielbiam, gdy drzewa kwitną, a następnie bogato owocują. Wśród ulubionych owoców są wiśnie i czereśnie, dlatego właśnie one pojawiły się w moim naszyjniku.  

Inspiracją był zielono - czerwony wisior Eleny Klimenko. Pracę tę dostrzegłam na Pinterest i w wisienkach się zakochałam. Konkurs stał się okazją do jej wykonania.
 
Wykonałam asymetryczny, czarno - hematytowy, naszyjnik techniką haftu koralikowego. Naszyjnik składa się z 3 części ze sobą połączonych za pomocą koralików Toho oraz kulek czerwonego korala i czarnego jadeitu. Centralny punkt naszyjnika stanowią dwie wisienki czerwone wykonane z bordowych kaboszonów z masy perłowej, otoczone wyszytymi z koralików 11/0 Opaque Jet i Opaque Metalik Hematite liśćmi. Całość podszyta jest srebrną ekoskórką.  Zapięcie stanowi posrebrzane zakończenie typu walizkowego i karabińczyk spojony kilkoma kółeczkami i ozdobiony czarną kulką jadeitu. 




Rodochrozyt w oprawie koralikowej.

Mamy już niestety grudzień. Czas tak szybko leci, że trudno zrozumieć, jak to się stało, że kończy się już 2016 rok. I jak to jest, że mam sporo czasu na tworzenie biżuterii, a blog mój jest tak zaniedbany.
Nadrabiam w takim razie zaległości i chwalę się tym, co zrobiłam w ostatnich miesiącach.

Na pierwszy plan wysuwa się komplecik składający się z naszyjnika, kolczyków i bransolety. Zrobiłam go dla córeczki, która bardzo, bardzo, dawno temu zamówiła w sklepie internetowym, nawet nie pamiętam w którym, piękny malinowy rodochrozyt. Oplotłam go koralikami Toho w kolorze hematytu oraz koralikami Tila. Wisiorek zawiesiłam na skórzanym rzemieniu.





Tył pracy obszyłam czerwoną ekoskórką:






niedziela, 23 października 2016

Ślubny sutasz

Bardzo dawno mnie nie było na blogu Wiosną czyniłam przygotowania do wesela córki. Jednocześnie miałam mnóstwo pracy na działce, bo wiadomo, że trzeba było kopać, grabić, siać i sadzić. Wesele było zaplanowane na 4 czerwca 2016 r., cieszyłam się, że przede mną długi weekend z okazji Bożego Ciała, że to pozwoli mi dopiąć wszystko na ostatni guziczek. No i cóż? Hmm... tuż przed nim moją mamę potrącił samochód, gdy znajdowała się na pasach. Efekt do przewidzenia: połamane prawie wszystkie żebra i miednica. Pobyt w szpitalu na chirurgii. Dla mnie? Na nic czasu. Powiem szczerze, że nie wiedziałam, w co ręce włożyć.

Dobrze, że wcześniej uszyłam córce ten komplecik, bo w przeciwnym razie chyba by mnie udusiła. Zamówiła sobie grzebień, aplikację na suknię, naszyjnik, kolczyki i bransoletę. Uszyłam z białego sutaszu i czerwonych rivoli, koralików Toho oraz białych jadeitów.

Kolczyki:


Aplikacja na sukienkę:


Grzebień:


Naszyjnik:


W efekcie córka zrezygnowała z założenia naszyjnika i welonu (co mnie bardzo zdziwiło).

A tak prezentowała się na swoim ślubie (zdjęcia wykonane przez fotografa Agę Pomorską):






sobota, 19 marca 2016

Konkurs Royal - Stone pt. "Podwodny świat".

Witajcie kochani blogowicze i blogowiczki.
Dawno nie pisałam, bo byłam zajęta szyciem naszyjnika na kolejny konkurs ogłoszony przez sklep Royal - Stone. Inspiracją było zdjęcie i temat Podwodny świat. 

Długo nie zastanawiałam się nad tym jak zrealizuję temat, bo od dawna nosiłam się z zamiarem wykorzystania pięknej, dużej i efektownej muszli paua, w której od lat jestem zakochana. Mam już z niej dwie pary kolczyków w srebrze, bransoletkę w srebrze i wisiorek w kształcie serca.

Wykonałam naszyjnik haftem koralikowym. Kaboszony obszyłam ściegiem peyote. Pomiędzy kaboszony wszyłam różnobarwne japońskie koraliki Toho w rozmiarze 11/0 i 15/0. Całość na brzegach obszyłam malutkimi koralikami. Tył pracy po raz pierwszy wykończyłam skórką ekologiczną.






Na manekinie:





Mam nadzieję, że praca się spodoba i uzyska wiele głosów.  Marzę, by zdobyła nagrodę i wyróżnienie, czyli została opublikowana w kalendarzu Royal - Stone na rok 2017.

Głosować mozna tutaj:
Konkurs "Podwodny świat".

Zapraszam do glosowania na moją pracę:




sobota, 20 lutego 2016

Konkurs, konkurs, konkurs...

Witajcie :-)
Dawno nie pisałam na blogu. No cóż - praca - dom, praca - dom i tak w kółko, a w domu oczywiście albo wykonywanie pracy do pracy (czyli pisanie dokumentów), albo zabawa koralikami i wymyślanie nowych projektów biżuteryjnych.

W zeszłym roku obserwowałam, jak zdolne biżuteryjki tworzą prace na konkurs ogłoszony przez Royal - Stone, do kalendarza na 2016 r., czyli kolie, naszyjniki, wisiory, bransolety i inne ozdoby ciała. Nie miałam odwagi przystąpić do takiego konkursu, bo uznałam, że dość krótko bawię się koralikami i sutaszem, nie dorównuję poziomem do wielu rękodzielniczek, no i że w zasadzie nie mam specjalnie na to czasu, bo czas ograniczony regulaminem konkursu.

W tym roku stwierdziłam, że całkiem nieźle szyję, ludziom moje prace się podobają, więc zaryzykuję i stworzę pracę do kalendarza na rok 2017. A co tam? Przecież nic nie tracę, a mogę zyskać nawet nagrodę oraz jeszcze większą satysfakcję z tworzenia. 
Temat pierwszy ogłoszony w styczniu - Raj utracony! - Hmm... nie za łatwy, nie tak baaaaaaaardzo trudny, bo można było dowolnie go zinterpretować. I tak powstał naszyjnik techniką peyote:




Obecnie trwa na stronie Facebooka głosowanie na nagrodę publiczności. Jeśli się Wam spodobała moja praca, macie ochotę, to proszę, kliknijcie laika pod moim zdjęciem. Z góry serdecznie dziękuję